Bloog Wirtualna Polska
Są 1 120 073 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Chłopak w koszuli w kratę.

niedziela, 29 maja 2011 20:10

W miasteczku o nazwie `Happy Town` mieszkała sobie pewna dziewczyna. Miała ona na imię Hania. Jej rodzeństwo [Bartek i Franek] mieli po 5 lat, byli bliźniakami. Rodzice umarli. Oni mieszkali u wujostwa. Ta rodzina była bardzo bogata, więc nie brakło im niczego. Oprócz miłości.

Tak pięknego ranka, Hania długo nie pamiętała. Słońce świeciło, ptaki ćwierkały, aż humor się poprawiał. Był poniedziałek. Dziewczyna jak zwykle poszła odprowadzić braci do przedszkola. W drodze do szkoły zobaczyła chłopaka. Wyglądał na nieszczęśliwego. Miał długie, czarne włosy, ubrany był w glany, czarne spodnie i czerwoną koszulę w kratę. Hanię na sam widok przechodziły ciarki. No, ale nic. Ona poszła do szkoły. Po lekcjach, dziewczyna znów zobaczyła chłopaka w tym samym miejscu jak przedtem. Postanowiła podejść i porozmawiać. Gdy tylko zawołała: hej! Chłopak się do niej obrócił..Miał czerwone oczy i sine usta. Wiedziała, że coś jest nie tak. Zapytała go o samopoczucie, ale ten nie odpowiedział...Był za bardzo w nią wpatrzony. Nagle zadzwoniła jej komórka. Dziewczyna spuściła głowę, by sięgnąć do torby, a gdy już się podniosła, chłopak tak po prostu zniknął...

                 Nieznajoma xD

Resztę napiszę w niedługim czasie, gdy będę miała wenę do pisania :))

Pozdrawiamy wszystkich czytających. Bajuu ;**

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

2 informacje

niedziela, 29 maja 2011 19:18

Siema wszystkim. Tu nieznajoma ;d

Nie wiem czy kto kolwiek czyta jeszcze tego blooga, ale chciałabym Wam powiedzieć jedną rzecz. Bo widzicie. Nadeszły wielkie zmiany w życiu moim i mojej kuzynki Anonimki. Musiałyśmy się rozstać na jakiś czas z powodów rodzinnych. Do tego jeszcze doszły inne gimnazja, inne przyjaciółki i wgl wgl wgl. Bardzo mi przykro, że nie możemy się spotykać z Anonimką i trzeba będzie to wkońcu naprawić. Już rok jak się nie widzimy. Sprawa wygląda nieciekawie, ale mam nadzieję, że wszystko się zmieni :) Druga rzecz, którą bardzo chciałabym przekazać to to, że odwieszam blooga umieszczając tu następną historyjkę. I hope you like it :**

PS Tęsknię za Tobą Anonimka, nawet nie wiesz jak ;(((


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zawieszam

niedziela, 03 października 2010 20:37

Naprawdę bardzo nam przykro, ale brak weny i pomysłów ( czy to nie to samo?! ) zmusza nas do zawieszenia bloga. Naprawdę wszystkich przepraszamy. Nie wiem kiedy odblokujemy go. Być może wtedy kiedy napiszemy przynajmiej 10 ciekwaych historii.
Jeszcze raz przepraszamy.







Podziel się
oceń
1
1

komentarze (1) | dodaj komentarz

Brama do piekieł

poniedziałek, 07 czerwca 2010 16:13
  Żyła sobie dziewczyna o imieniu Laura. Miała spokojne życie dopóki nie nadszedł ten dzień...
Laura wyszła na dwór pobawić się z innymi dziećmi. Lecz plac zabaw był cały pusty. Dziewczyna się zdziwiła, gdyż był cudowny dzień, a nawet późne popołudnie. Pomyślała, że pewnie wyjechali na wakacje. "No cóż. Pobawię się sama!" Weszła do piaskownicy i zaczęła robić babki z piasku. Nagle usłyszała przeraźliwy dźwięk, a przed nią ukazała się mgła. To nie była taka zwykła mgła. Było na niej napisane: "Witaj królowo. Lepiej spiesz się kochać, ludzie tak szybko odchodzą..." Dziewczyna nie przeraziła się tym napisem i poszła na huśtawkę. Po 2 godzinach na dworze, poszła do domu. Teraz się zdziwiła-nie było jej rodziców ani rodzeństwa! Nagle pomyślała, że może to być związek z tym napisem. Laura poszła do sąsiadki pobawić się zanim rodzina nie wróci. Sąsiad potrzebował baterii, więc wysłał Laurę do kiosku nieopodal. Szła 3 minuty. Wraca, aż tu nagle ktoś kładzie ręke na jej ramieniu, a dziewczynka traci przytomność. Gdy została obudzona zobaczyła, że jest w ciemnym zamkniętym, ale gorącym pomieszczeniu. Niestety nic nie pamiętała. Zaczęła wołać:
-Halo! Gdzie ja jestem? Czy ktoś mi to może wytłumaczyć?!
Cisza
-Wyjdziesz tchórzu czy co?!
Wtem ukazał się chłopiec w wieku 13-14 lat i mówi:
-Nie martw się królowo jestem z tobą!
-Co TO w ogóle ma znaczyć?! Ja jestem jakąś królową?
-Nie byle jaką..Królową piekieł.
 Chłopczyk zaczął się śmiać głosem jakiejś zemsty(BUAHAHAHAHAHAHA)
-Ja chcę do rodziców! Boję się! Proszę mnie wypuścić.
-Chcesz wiedzieć gdzie twoja mamuśka i reszta rodziny?!!! Proszę bardzo. Siedzą zamknięci w lochach twojego królestwa i pali ich ogień. Z pewnością już nie żyją!!! Chciałbym ich wypuścić już dawno ale twój pies Cerber* zjadł klucz! To ty zabiłaś wszystkich tych ludzi którzy zginęli dzisiaj i nie było ich na dworze, w domu.
-To wszystko to tylko jakiś koszmar! O nie! uszczypnięcie się nie działa!
-Witaj w twoim królestwie nowa KRÓLOWO piekieł! Oto twój klucz. Cały w ludzkiej krwi. A ja wracam do świata żywych za pomocą mojego, znaczy się już twojego magicznego berła!
 Chłopiec zniknął a wspomnienia pozostały. Dziewczyna zabija kolejnych ludzi aż do dziś. Następną ofiarą możesz być właśnie TY!

*Cerber-pies o trzech głowach
 Ja wiem, nie było to najstraszniejsze co kiedykolwiek było, ale moja kuzynka przyjaciółka. Gdyż baaaardzo się kochamy, zadzwoniła do mnie i mówiła: Kochana! wymyśl historyjkę! A ja nie mam czasu na ich wymyślanie, więc dlatego ta historia jest słaba. Pzdro dla wszystkich and BYE

Podziel się
oceń
0
3

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wesołe miasteczko

wtorek, 01 czerwca 2010 17:23

Hello ^^
Sorry że dawno nie pisałyśmy. Powód? Brak weny , ale nie dla tej historii ^^. Już was nie męczę i zacznę pisać.

Jula od kilku dni się nudziła i to potwornie. Jej ojciec od kilkunastu tygodni pracował całe dnie. Jej koleżanki nie miały dla niej czasu. Koszmar. W końcu znalazło się wybawienie. Tata znalazł dzień wolny. Po jej namowach zgodził się pojechać do wesołego miasteczka. Pech chciał że przed drogę wyskoczyła sarna. Ojciec skręcił wprost na drzewa... Nie przeżył. Jula jedyne co widziała w wypadku to małą dziewczynkę o czarnych włosach i czerwonych oczach*. Dziewczynka trzymała lizaka i uśmiechała się do niej... Kiedy się obudziła w szpitalu zaczeła nawoływać ojca. Nie przyszedł. Po tygodniu pobytu w szpitalu pojechała do domu dziecka ( Dla tych wolno kojarzących ona nie miała matki ). Nie dawała się pocieszać ani przytulać. Jedynym jej marzeniem było to żeby pojechała do tamtego wesołego miasteczka ( to się zdarzyło obok niego ) i spotkała się z tamtą dziewczynką. Nadszedł dzień jej urodzin.
- No Julio dziś są twoje urodziny - Powiedziała opiekunka - Gdzie chcesz pojechać.
- Do wesołego miasteczka - odparła dziewczyna.
Natychmiast rozległy się szepty że chce znowu zrobić wypadek jadąc do tamtego miejsca. Na następny dzień Julia ze swoją grupą pojechała na wycieczkę do wesołego miasteczka. Kiedy wysiedli dziewczyna od razu zdecydowała iść do domu strachów
( Chodzi o taki że połowę drogi jedziesz , potem wysiadasz i idziesz drugą połowę drogi )
-Pójdziemy razem - Zdecydowała opiekunka.
Takim oto sposobem wszyscy poszli do strasznego domu. Julia jechała pierwsza z jakimś chłopakiem. Nagle zgasły światła i wagoniki się zatrzymały. Jak zwykle zaradna pani poinformowała że pewnie tu się kończy tor wózkowy ( czy jak to tam się pisze ). Wszyscy wysiedli i poszli dalszą drogę pieszo.Naglę przed Julką wyskoczył chłopak. Był cały blady , czarne włosy delikatnie się iskrzyły , a jego twarz była rozciągnięta w uśmiechu. Był wyższy od dziewczynki to było pewne.
- Cześć - Szepnął - Ty jesteś Jula tak?
- Skąd znasz moje imię? - zdziwiła się dziewczyna.
- Nieważne chodź znam wyjście - Szepnął i wziął dziewczynę za rękę. Zarumieniona dziewczyna pobiegła za nim. Po chwili głosy kolegw i koleżanek ucichły.
- Ej! - Wrzasneła Jula - Gdzie biegniemy?
Chłopak nie odpowiedział.
- E! - Dziewczyna tak łatwo się nie poddawała - Gdzie biegniemy?
Cisza.
- Głuchy jesteś?
W końcu chłopak się zatrzymał i odwrócił się do niej.
- Czy z łaski twojej mogłabyś przestać TO robić? - Zapytał rozdrażniony chłopak.
- O co Ci chodzi? -Zapytała zdziwiona Jula.
- Dobrze wiesz!
- Przestań to się robi nudne! Jesteś jakiś dziwny. Nara frajerze!
Po tych słowach Jula odwróciła się i poszła przed siebie. Po kilku minutach zaczeła biec. Co dziwne ten sam chłopak złapał ją za rękę i odwrócił ją do siebie.
- Przepraszam. - Odezwał się - Ale nie lubie jak ktoś zabija ludzi.
- Co? - Odparła zaskoczona Jula. - O co Ci chodzi? Kogo zabiłeś? Nie poprawka. Kogo ja zabiłam?
Chłopak tylko wzniósł oczy ku niebu ( Eee oni są w środku tego domu , ale pomyślałam że napiszę tak ). Pociągnął ją za rękę i po chwili znaleźli się w dużej sali. Wokół leżały trupy , jej koleżanek , znajomych , przyjaciół... Na środku stała dziewczynka. Taka sama jak z ów strasznego dnia.
- Hej. - Krzykneła wesoło. - Bracie przyprowadziłeś moją następczynię.
Szybko podbiegła do Julki i chłopaka.
- Chcesz liza? - spytała Julki.
W tym momencie Jula zaczeła śmiać się** i wrzeszczeć na przemian.
- Chcesz powiedzieć że przyprowadziłeś chorą
psychopatkę? - Znowu zapytała czerwonooka.
Jula nagle zamilkła i zwróciła się z płaczem do dziewczynki
- Czemu zabiłaś mojego tatę i tych wszystkich ludzi.
- Eee to nie ja. - Odpowiedziała z uśmiechem dziewczyna. - To ty. Moje gratulacje nawet ja bym takiego czegoś nie zrobiła. Nie potrafię. Mówię Ci masz potencjał.
- Widzisz - Tu się wtrącił chłopak - To ty to zrobiłaś pani piekieł. Wiesz co nasz ojciec miał rację. Ty się nadajesz do tej roli.
- Nasz ojciec? - Jula prawie się porzygała , ale twardo się
pytała. - To jakaś ukryta kamera tak? Dobra! Nabrałam się. Naprawdę. Hej wszyscy możecie wyjść!
- To ty zabiłaś ich i swojego ojca. - powiedziała czerwonooka. - No i matkę.
Wtedy zdarzyło się coś niezwykłego. Oczy Juli zmieniły się w czerwone.
- Teraz. - Powiedział chłopak. - Ty będziesz zsyłać na ludzi nieszczęście.
Jula tylko zdążyła kiwnąć głową , bo po chwili wszyscy trzej znikneli do piekieł aby siać nieszczęście i chaos.Na drugi dzień cała grupa w domu dziecka szukała Julii , bo dziś były jej urodziny. Dziś mieli jechać do wesołego miasteczka , lecz tego miejca nikt nie widział.

Więc teraz już wiesz. Jeśli zdarzy Ci się nieszczęście to wiesz że to ta tajemnicza trójka.

Sorry wiem że słabe , ale nie mam już pomysłów.
*Już wysyłam jak wyglądała ta dziewczynka. Wiem że to nieoryginalne. Wziełam ją z Jigoku Shoujo ( aha polecam te anime jakby coś )
http://fc03.deviantart.net/fs23/f/2008/006/b/1/Jigoku_Shoujo__Rain_by_hitsukuya.jpg
** Z tym śmiechem no wiecie jak szaleniec podobnie jak Shion z higurashi no naku koro ni






Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Piekielna gra

wtorek, 13 kwietnia 2010 20:10
Tą opowieść zrobiłyśmy razem jako rekompensanę za to że tak długo nie pisałyśmy. Mamy nadzieję że ta nasza wspólna opowieść się wam spodoba. Oto i ona:

Była sobie rodzinka:Mama, tata i córka. Przeprowadzili się oni do innego miasteczka, do innego domu...
Pewnego dnia mama ciężko zachorowała i musiała jechać do szpitala. Ojciec był w delegacji w Niemczech. Dziewczynka o imieniu Sara układała rzeczy w swojej sypialni, aż tu nagle usłyszała dziwne dźwięki dochodzące ze strychu. Sara poszła więc do swojej koleżanki-sąsiadki:
-Pójdziesz ze mną na ten strych?
-Mówiłam ci przecież, że ten dom straszy. No ale OK.
 Dziewczyny poszły na strych. "Widzisz coś?"spytała Sara, ale odpowiedzi już nie otrzymała. Coś czarnego zbliżało się do Sary i Diany.
Szybko zamknęły drzwi.
-Chyba tak! odpowiedziała na poprzednie pytanie
-Dzięki pani bystrzak!
Obie mocno się wystraszyły. Nagle usłyszały pukanie do zewnętrznych drzwi. Poszły zobaczyć. Stał tam stary, zgorzkniały pan z długą, siwą brodą zgarbiony jak Kwazimodo :)
-Kim pan jest?-spytały chórkiem
-Starym dziadkiem, który was nie musi lubić!-wykrzyknął.
Zatrzasnęły drzwi. Jego ręka przeniknęła do środka. Diana krzyczy:"Nie!To niemożliwe!!!" i zemdlała.
Sara otworzyła drzwi
-Czemu nie zemdlałaś?-spytał
-Bo nigdy nie mdleje...'
 -Widzę, że jesteś inna. Dla takich jak ty mam specjalne zaproszenia. Jutro, przyjdź wieczorem do tej starej , opuszczonej jaskini na plaży.
-A jeśli nie przyjdę? - spytała.
-To zabije twoją przyjaciółeczkę. - powiedział i zniknął.
Nazajutrz o 15.30 idzie pod jaskinie i pod nią spotyka chłopca."Weź tą maskę ona jest potrzebna do gry" Usłyszała.
Weszła z maską na twarzy do środka jaskini.W środku były drzwi. Niepewnie je otworzyła. Przed nią znajdowało się opuszczone, podziemne miasto.Najbardziej żucała się w oczy bardzo wysoka wieża, która stała na środku miasta.Wszyscy mieli jednakowe maski oprócz jednego chłopczyka.
-Czemu twoja maska jest czerwona?-spytała się Sara.
-Gość z długą brodą mi taką dał. Podobno mam szukać!
-Dzieci zaczynamy grę!-ktoś powiedział- Chowajcie się i uciekajcie co sił w nogach. Kto będzie ostatni-możliwe, że przeżyje, a reszta umrze.
 Rozległy się piski i jęczenia. Sara pomyślała, że ona musi zostać, bo nadal nie wie o co chodzi staruszkowi.
Chłopiec zaczył liczyć, a dzieci uciekały. "Skończył i co teraz?" powiedziała. Nagle posąg przed którym stali wykrzywił się, a z niego wyszedł demon. Zabił dwoje dzieci z ośmiu. Sara przeżyła. Demony zabijały dzieciaki, a Sara ciągle uciekała , aż została tylko ona jedna - Sara
-Wygrałam! - wrzasneła dziewczynka - Ale co teraz?
-Moje gratulacje. Zostałaś ostatnia. Teraz czas na ostatniego demona.
-Co?!
-Uuu - rozległ się głos , który wcześniej słyszała - Mała , biedna Sara została sama!
Kiedy dziewczyna się odwróciła przed nią stał chłopiec w czerwonej masce!
-Co ty tu robisz - spytała
-Hehe jestem demonem i muszę zabić siedem dzieci , a że ty jesteś ostatnia to...-po tych słowach zaczął ściągać maskę-teraz ty jesteś demonem.
Sara wzieła maskę , ale chłopak miał inne zamiary.Szybkim ruchem założył jej maskę.
-Musisz odpukutować grzechy za to że weszłaś do jaskini piekieł - rzekł - przez 1000 lat ty szukasz.
Chłopiec znikł ,  a przy Sarze pojawił się jej sobowtór.
-Witaj - rzekła jej bliźniaczka jestem Sara i będę żyła z twoimi rodzicami. Za to ty będziesz tutaj i już stąd nie wyjdziesz.
-NIE!!!!!-zaczeła krzyczeć Sara
-Opór nie ma sensu- rzekł staruszek - Od teraz jesteś z nami pięcioma demonami.
Aż do teraz Sara musi szukać w tej piekielnej grze... Kto wie może ty będziesz następny?







Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Kompikacje

sobota, 20 marca 2010 15:37

Wybaczcie , że tak długo nie pisałyśmy , ale miałyśmy problemy rodzinne. Widzicie ja i nieznajoma jesteśmy kuzynkami i ostatnio okazało się że nasza babcia ma raka. Niestety miesiąc temu zmarła :(. Uczcijmy ją minutą ciszy.
...
...
...
...
...
...
...
Jeżeli zrozumiecie naszą sytuację to wiecie że miałyśmy zbyt podły nastrój żeby pisać.
Zaraz wkleję następną opowieść. Ostrzegam z powyższego powodu ta hisoria będzie cieńka. : ( . Jeszcze raz przepraszamy.

Nieznajoma
       i


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

..

poniedziałek, 28 grudnia 2009 20:20
Przepraszam, że nie podpisałam się pod ostatnią historią! A więc to ja NIEZNAJOMA :)) Następne historyjki dodam z koleżanką gdy będziemy miały wenę* _____ *Wena-pomysł
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Klaun o czerwonych włosach...

poniedziałek, 28 grudnia 2009 11:39
30 czerwca 2005r otworzono w Warszawie Szkołę Podstawową nr 10. Odrazu do wszystkich domów zostały przysłane zaproszenia aby rodzice wysłali dzieci do tej szkoły. Szkoła chwaliła sobie wysoki poziom nauczania. Następnego dnia już przyszli chętni aby zapisać swoje pociechy. Gdy rozpoczęły się lekcje klasa 4b miała j.polski w sali 202. Była prześliczna. Podłaga była z paneli a ściany zostały pomalowane na kolor oliwkowo-zielony. Lecz jedna rzecz tam nie pasaowała. Klaun. Wisiał sobie samotnie na rurze przy kaloryferze. Włosy miał czerwone,żółtą koszulke i niebieskie szelki. Gdy rozpoczęła się lekcja pani zaczęła pytać uczniów o imiona a by się z nimi zapoznać. Kiedy to zrobili jeden z chłopców zapytał się co to za klaun tam przy rurze. - Myśle że zwykły klaun,powieszono go tutaj aby dodał uroku tej sali :) - Nie podoba mi się... - Dlaczego? - Jest dziwny. - Dziecko co ty mówisz?! - Poprostu mi się nie podoba! - Nie bądź śmieszny! Właśnie dostałeś uwagę za pyskowanie do nauczyciela! Chłopiec nazywał się Marcin. Po powrocie opowiedział o tym zdarzeniu rodzicom. Bardzo ich zaniepokoiło dziwne zachowanie nauczycielki. - Dlaczego to zrobiła? - Nie mam pojęcia. - Myślę że poprostu jest przywiązana do tego klauna i nie lubi jak ktoś uważa go za dziwnego. - Może.. Następnego dnia gdy marcin przyszedł do szkoły i miał język polski, klaun siedział na biurku nauczycielki. Zdziwiony tym widokiem usiadł do ławki. Lecz gdy popatrzył na ławkę to przysiągłby ,że popszedniego dnia były nowiutkie prosto ze sklepu. Dzisiaj już wyglądały przerażające ,podrapane,pobrudzone... Najdziwniejsze było to ,że rura od kalloryfera była oderwana. Nauczycielka popatrzyła na Marcina i mówi:"Ty! Znajdź sobie jakiegoś kolege i remontujcie sale! Wiem ,że to wy!" Chłopiec poprosił kolege z ławki o pomoc. Zgodził się. Zostali po lekcji aby odnowić salę. Klaun został. Gdy malowali ściany lalka spadła z biurka. Lekko się przestraszyli. KIedy skończyli swoją prace poszli do domu. w czwartek rano pierwszą lekcją była matematyka. Siedziała tam kukiełka. Ta sama co w sali 202. Po przerwie w sali od polskiego znów siedziała tam ta lalka! Chłopak komletnie nie wiedział o co chodzi! Lecz najdziwniejsze było to ,że nie było ich nauczycielki. Poczym przyszedł dyrektor i powiadomił iż pani od polskiego zrezygnowała z pracy. Na jej miesce przyszedł nowy nauczyciel. Rude włosy, żółta koszulka, niebieskie szelki... -Witam was mooi mili! -Dzień dobry. -Miło mi jestem... Piotr... tak właśnie! Nazywam się Piotr! Marcin zwariował. Przyszedł do domu. Zaczął majaczyc... Rodzice poszli z nim do psychologa. Lecz i on nie mógł mu pomóc. Musieli, poprostu musieli go odda do zakładu. Nie było innego wyjścia... Biedny chłopak. Został zamknięty i odizolowany od świata. Rodzice gop często odwiedzali. Któregoś dnia przyszedł do niego rudy mężczyzna. KIedy wychodził.. miał w ręku dużą torbe. Chłopiec zniknął. Zakład zamknięto. Lecz zwłoki marcina... odnaleziono. Leżał przy rzece został uduszony a dziwne było to że ktoś mu pomalował włosy. Na jaki kolor? Przecież dobrze wiecie...
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pamiątka

środa, 23 grudnia 2009 20:16

Była sobie pewna rodzina - mama , tata , siostra i brat. Ta rodzina pewnego razu pojechała na trzytygodniowe wakacje do Egiptu. No i na lotnisku chłopakowi się spodobała figurka samolotu przepołowionego na pół , a w środku była czerwona farba. Rodzicom się oa nie podobała , ale koniec końców kupili ją synowi. Po przybyciu na miejsce rodzinka dowiedziała się że wynajeła małą chatkę na pustyni , a najbliższy samolot do Polski przybędzie za tydzień. Rodzina zgodziła się żeby zamieszkać na pystyni przez tydzień. Wszyscy w chatce podzielili się na obowiązki matka miała gotować obiady , siostra miała sprzątać dom , ojciec miał pracować w ogrodzie żeby zasadzić coś , a brat miał chodzić do miasta ( dojście do domu i miasta zajmowało mu dwa dni ). Syn tak bardzo polubił tą pamiątkę że się bez niej nie ruszał , więc zabrał ją też do miasta. Pierwszy dzień go nie było - rodzina się nie martwiła. Na drugo dzień pod wieczór ojciec poszedł poszukać syna. Ojciec długo nie zaszedł kiey tylko przeszedł z kilkaset metrów za wzgórzem leżał jego martwy syn. Miał oderwane od tłowia nogi, głowę i ręce. Obok syna leżała pamiątka , a obok pamiątki karteczka , a w niej było napisane: to moja ostatnia wola daj tą pamiątkę siostrze. Siostra wzieła tą pamiątkę. Na następny dzień rodzice usłyszeli krzyk siostry . Rodzice szybko biegli do pokoju i zobaczli martwą córkę , a raczej to co z iej zostało. Pokój był cały we krwi , a na kanapieleżała głowa dziewczynki. Znowu obok niej leżała pamiątka i karteczka a w niej: to moja ostatnia wola daj to mamie. Matka wzieła tę pamiątkę. Trzy dni później ojciec zobaczył żonę martwą w kuchni. Matka była pokojona w duże kostki.I znów pisało: To moja ostatnia wola weź tą pamiątkę. Ojciec zaczął płakać i zakopał ciało żony , córki i syna... Kiedy wyleciał w końcu z tego miejsca , a na kolanach miał pamiątkę. Nagle pilot ogłosił że trzeba założyć spadochrony i trzeba wyskoczyć z samolotu , ponieważ samolot spada. Mężczyzna założył w pośpiechu spadochron , wziął pamiątkę i wyskoczył z samolotu. Lecz kiedy nacisnął żeby spadochron się otworzył nic się nie otwrzyło. Spanikowany zaczął otwierać spadochron kilka razy , ale to nie poskutkowało. Wtem z pamiątki wyleciała karteczka , a w niej było napisane: Trzeba było nie wziąść pamiątki. Jak mężczyzna tą wiadomość przeczytał to nagle uderzył w ziemię i umarł na miejscu... Kilka dni później tą pamiątkę znalazła dziewczynka. Istnieje legenda że ta pamiątka jeszcze jest i krąży wśród ludzi jak zaraza...

Mam nadzieję że wam się podobało;-).



    


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Biała dama

środa, 23 grudnia 2009 12:04
W jednej z wiosek tuż koło Sławna znajduje się bardzo stary kościół. Na jego terenie jest poniemiecki cmentarz z którego usunęli tylko nagrobki lecz trumny nadal się tam znajdują... Jest legenda że wieczorami pojawia się w tej okolicy duch Biały Damy...nikt w to nie wierzył aż do pewnego razu gdy Biała Dama ukazała się na własne oczy paru osobom na raz. W koło kościoła znajduje się murek na którym wieczorami przesiaduje młodzież.Grupka znajomych pewnej nocy postanowiła iść posiedzieć i pogadać na murek. Było już ciemno...Wszystkie lampy w koło pogasły... Zerwał się silny wiatr... ktoś z grupy usłyszał głos dochodzący z kościoła...Wszyscy obejrzeli się za siebie i nagle zobaczyli jakąś jasną postać która wychodzi z kościoła i była coraz bliżej murka... wszyscy stali bez ruch,nikt się nie odzywał,była cisza słychać było tylko szum drzew...Biała postać była coraz blizej i bliżej... gdy kobieta w białej sukni była już wystarczająco blisko młodzież zorientowała się,że to jest duch. wszyscy ocknęli się z jakegoś transu i zaczęli uciekać... gdy się obejrzeli postaci już nie było... duch białej damy nawiedza po nocy ludzi siedzących na murku...

Nieznajoma xDD

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Śmieszy incydent :))

wtorek, 22 grudnia 2009 19:19
Była sobie rodzinka: mama, tata, córka i syn. Dziewczynka miała 3 latka, a jej brat 13.
 Upiornego wieczoru wszyscy byli zajęci czymś innym: matka prasowała, ojciec odwalał papierkową robotę, córka bawiła się lalką, a syn odrabiał lekcje. Nagle wszyscy usłyszeli z parteru(mieszkali w domku 2 piętrowym) kapanie kranu:kap, kap, kap. Ojciec zszedł na dół mówiąc, aby rodzinka została na górze. Mężczyzna nie wraca, nie wraca, więc jego żona zaczęła się martwić mówiąc to samo do dzieci:
-Nie schodźcie pod żadnym pozorem na dół. Idę tylko sprawdzić co z tatą.
-Dobrze, mamusiu.
Matki niema i niema  więc chłopak zszedł na dół mówiąc do siostrzyczki to samo co powiedzieli im rodzice.
Chłopczyna dalej nie wracała, to siostra zaczęła płakać, ale i to nic nie pomogło. Dalej słyszy: kap, kap, kap.
   Zapłakana dziewczynka pomału schodzi ze schodów, patrzy, a rodzinka naprawia kran!
 
To takie na poprawienie humoru xD
Pozdro dla wszystkich odwiedzających i mojej wspólniczki anonimki :P
Nieznajoma xDD
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Kamera uczuć

wtorek, 22 grudnia 2009 19:02
Witam, mam nadzieję, że poprzednia moja historia podobała wam się :P Aha i nie ma takiej choroby jak monooranżoza :D
   Były sobie pewne dziewczynki o imieniach: Aga i Iza, które się kochały w Przemku 15-to latku, który był chory na poważną chorobę zwaną monooranżozą.
  Słonecznego dnia w szkole dziewczynki pobiegły na przerwie do WC, bo Aga była za potrzebą :). Iza, gdy tylko jej koleżanka weszła do taolety, szybko uciekła. Do WC ktoś zapukał 2 razy, a Aga myślała, że to Iza. Gdy Agnieszka wyszła nikogo nie było. Pobiegła więc do pani i spytała się czy może wyjść na dwór, bo nie może znaleźć Izy. Jak zwykle była ona w kryjówce szkolnej. Jak tylko Aga podeszła do skrytki, Iza wygoniła ją krzycąc: "Nie chcę cię więcej widzieć na oczy!"Dziewczynka zdziwiona poszła do szkoły i zaraz zadzwonił dzwonek na lekcje. Następnego dnia Izy nie było w szkole..Jej klasa bawiła się na W-F w chowanego-bieganego. Agnieszka poszła do kryjówki i zobaczyła bowiem swoją najlepszą kumpelę pytając: "Czemu nie idziesz do szkoły?" Lecz odpowiedzi nie usłyszała. Nagle w kryjówce zamknęły się drzwi i jakiś typ wypowiedział słowa: "Pokażcie coś ciekawego" Chodziło mu o rozbieranie. Przestraszone dziewczynki zrobiły co musiały. Za chwilę usnęły. Kiedy wybudziły się ze snu wybiła północ. Drzwi otworzyły się.  Ktoś zapalił światło. Okazało się, że to Przemek z 1Liceum. Był ubrany w czarną pelerynę i czerwoną koszulę. Zaczął mówić:
-Witajcie moje dziewczęta!
-Wypóść nas Przemku!-wykrzyknęły dziewczynki
-Teraz to ja jestem Przemkos Wampiros! hahahahaha-zaśmiał się chłopiec
Wybiła pierwsza..Drzwi zamknęły się, a chłopca nie było.
Następnego dnia woźny znalazł zwłoki dziewczynek, przy których była kaseta. Okazało się, że niejaki Przemek nagrywał ich nagie na kasetę.
  Krąży wokół nas plotka, że ta kaseta istnieje do dziś, a kto ją dostanie...Wiadomo co się z nim stanie :)
 
Nieznajoma :] Wiem, że to nie było dość straszne, ale to wymyśliłam jako pierwszą historyjkę, więc proszę o wyrozumiałość :))
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Czarny zabójca

wtorek, 22 grudnia 2009 18:01

Mam dużą nadzieję że będzie się wam podobać ;-).
Ola , bo tak miała na imię bohaterka tego opowiadania miała się zaopiekować młodszym rodzeństwem: Asią i Marcinem , ponieważ jej rodzice szli na imprezę. 
- Olu my przyjdziemy wcześnie. O tej godzinie napewno nie będziesz spała - powiedziała Oli mama - Więc kiedy zapukamy ty nam otworzysz drzwi.
- Dobrze , ale każdy może zapukać - powiedziała Ola.
Więc mama zaproponowała że zapuka 3 razy i wrzuci pod drzwi białą karteczkę. Ola się na to zgodziła. Kiedy rodzice wyszli Ola zagrała z Asią i Marcinem w grę planszową.
Pół godziny później dziewczyna usłyszała pukanie...
puk,puk,puk... Dziewczynka podeszła do drzwi i powiedziała: "Kto tam?". Lecz nie usłyszała odpowiedzi. Nagle usłyszała 2 pukanie , ale od strony piwnicy. Przestraszona dziewczynka wzieła rodzeństwo na górę do pokoju rodziców i zamkneła drzwi na klucz. Dzieci siedziały na łóżku rodziców , gdy wtem usłyszały potężny huk na dole. 
- Czekajcie tu ja zejde na dół zobaczyć co się stało. Bez względu na wszystko co usłyszycie nie otwierajcie drzwi ja mam klucz zapasowy. - powiedziała Ola.
Asia tylko kiwneła głową... Ola zeszła na dół , lecz nic nie zauważyła. Obeszła wszystkie pokoje na dole i nikogo w nich nie było. Nagle usłyszała wrzask Marcina i pisk Asi , który się wydobywał z łazienki. Dziewczyna szybko pobiegła do łazienki i zobaczyła ciało Maćka , które było bez głowy. Obok umywalki siedziała płacząca Asia.
- Asiu co się stało! - zapytała się Ola.
- Bo Maciek chciał iść do WC i zobaczyliśmy jakiegoś pana i on to zrobił Maćkowi. Potem powiedział że ja jestem następna i wybiegł - Wybełkotała dziewczynka.
Ola pobiegła z Asią do drzwi , lecz te były zamknięte. Nagle usłyszała śmiech koło ucha , odwróciła się i... Jedynie co zobaczyła to całego czarnego faceta , a potem ciemność...

Na następny dzień kiedy rodzice weszli do domu zobaczyli cały dom we krwi i martwe zwłoki dzieci. Policja nie znalazła zabójcy dzieci. Istnieje legenda że jeśli masz siostrę i jesteś sam z nią w domu , bo rodzice gdzieś wyszli to możesz się spodziewać niemiłego gościa...

                                                                                                    
 
  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Seryjny morderca..

wtorek, 22 grudnia 2009 15:18
       Pewnej burzliwej nocy kobieta wracała z pracy. Nagle przerwali muzykę ogłaszając komunikat, aby wszyscy ludzie szybko dojechali do domu, ponieważ psychopata, który jest seryjnym mordercą uciekł z psychiatryka.
      Kobieta wystraszyła się, bo była blisko tego zdarzenia. Wtem zgasł jej silnik...Wystraszona pani wyszła z auta, rozglądając się za pomocą. Po drugiej stronie ulicy była stacja benzynowa. Resztkami paliwa dojechała do stacyjki i naładowała do pełna. Blisko stacji było zaplecze, w którym paliło się niewielkie światełko. Weszła więc do środka, lecz nikogo nie zauważyła. Pod kasą siedział skulony facet..
Nagle kobieta zauważyła nóż w jego ręce, a mężczyzna zaczął bełkotać: "On, on, on.." Pani zabrała się za uciekanie, a facet jej nie dogonił.
Odpaliła silnik i odjechała z piskiem opon.
    Nazajutrz km od tej stacji zostało odnalezione jej auto ze zwłokami pociętymi w kawałeczki. Mężczyzna chciał jej tylko powiedzieć:
"On jest na tylnych siedzeniach w twoim samochodzie."
                         Nieznajoma :)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Pierwszy wpis

wtorek, 22 grudnia 2009 14:52

Hej to jest mój blog i koleżanki o strasznych historiach. Na początek ja będę się oznaczać w moich opowieściach jako : anonimka , a koleżanka jako : nieznajoma , żeby było wiadomo kto daną historię wymyślił. Prosze o zrozumienie jeśli jakiś błąd popełnimy , bo to jest nasz pierwszy blog. Mile widziane komenty nawet te złe ;-).


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

czwartek, 2 października 2014

Licznik odwiedzin:  1 936  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O moim bloogu

na tym blogu będziemy dawac ja i moja koleżanka straszne opowiesci

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1936

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl